Konkurs z Polskiego - ''Róża''
Dominika Dryl kl. 1D
" Róża "
" Róża "
Nigdy nie zapomnę dnia, w którym całe moje życie wywróciło się do góry nogami. Tak bardzo chciałbym cofnąć czas i naprawić głupie błędy, lecz jest już za późno. Potłuczone szkło, jakim jest życie, można skleić, ale czy będzie takie samo jak przed rozbiciem? Czy damy radę pozbierać wszystkie kawałki z podłogi, by odtworzyć wierną kopię? Nawet jakbyśmy byli bardzo zdeterminowali i dokonali cudu, kopia nigdy nie będzie oryginałem. Po głębokiej ranie zawsze zostaje blizna, by przypominać o niefortunnych zdarzeniach, które już dawno mamy za sobą. Jednak ja z całego serca chciałbym wierzyć, że to był tylko jeden, bardzo długi sen...
To był późny wieczór. Ja i mój brat bliźniak zabłądziliśmy w ciemnych zaułkach betonowej dżungli.
- Co za dzban z ciebie! Trzeba było skręcić w prawo! - wykrzyknął mój brat.
- Bez kitu... Przepraszam, mój błąd. - odparłem.
- Jak możesz wciąż mylić stronę lewą z prawą!
- Nie gadaj tyle, bo ci się zęby spocą XD. - wtrąciłem, by uspokoić Kamila.
Po naszej krótkiej sprzeczce zaczęliśmy szukać wyjścia z tych brudnych uliczek, lecz miejski labirynt był o wiele większy, niż myśleliśmy. Kilkanaście minut później skręciliśmy do jednej z wielu mrocznych ścieżek osiedla. To był błąd.
- Też czujesz ten smród? - zapytał nagle Kamil.
- Niestety tak.
Nagle usłyszałem chluśnięcie. Odruchowo spojrzałem w dół. Moim oczom ukazała się kałuża w kolorach czerwieni.
- Ale sztos! - zamoczyłem jedną rękę w dziwnej substancji, a tajemniczą cieczą okazała się krew.
- Adam, patrz... - szepnął przerażony Kamil, wskazując na kogoś leżącego na chodniku pokrytym krwią.
Postanowiliśmy podejść bliżej. To coś, co tam znaleźliśmy, nie przypominało człowieka. Patrzyliśmy w osłupieniu na połowę zwłok kobiety i mężczyzny, które były zszyte ze sobą i tworzyły jedno, zmutowane ciało, na którym leżała zapisana kartka papieru oraz róża. Nie myślałem nad konsekwencjami. Byłem zafascynowany tą całą sprawą. Wziąłem więc do ręki liścik i zacząłem go czytać.
- Lojalność i zdrada są niczym niebo i piekło. Nie mogą istnieć bez siebie. Gra rozpoczyna się za trzy, dwa, jeden...
Nagle budynki dookoła nas rozświetliły się kolorowymi światłami policyjnymi, a my spanikowaliśmy. Moje serce przestało bić ze strachu. Spojrzałem na moją zakrwawioną dłoń, a później na oficera z pistoletem skierowanym prosto na mnie. Obróciłem się i zacząłem uciekać w pośpiechu, a po chwili do moich uszu dotarł donośny odgłos strzału...
Każdy marzy o tym, by jego droga życiowa usłana była różami. Łatwo jednak zapominamy, że te piękne kwiaty mają też kolce, na które można się nadziać i mocno zranić.
To był późny wieczór. Ja i mój brat bliźniak zabłądziliśmy w ciemnych zaułkach betonowej dżungli.
- Co za dzban z ciebie! Trzeba było skręcić w prawo! - wykrzyknął mój brat.
- Bez kitu... Przepraszam, mój błąd. - odparłem.
- Jak możesz wciąż mylić stronę lewą z prawą!
- Nie gadaj tyle, bo ci się zęby spocą XD. - wtrąciłem, by uspokoić Kamila.
Po naszej krótkiej sprzeczce zaczęliśmy szukać wyjścia z tych brudnych uliczek, lecz miejski labirynt był o wiele większy, niż myśleliśmy. Kilkanaście minut później skręciliśmy do jednej z wielu mrocznych ścieżek osiedla. To był błąd.
- Też czujesz ten smród? - zapytał nagle Kamil.
- Niestety tak.
Nagle usłyszałem chluśnięcie. Odruchowo spojrzałem w dół. Moim oczom ukazała się kałuża w kolorach czerwieni.
- Ale sztos! - zamoczyłem jedną rękę w dziwnej substancji, a tajemniczą cieczą okazała się krew.
- Adam, patrz... - szepnął przerażony Kamil, wskazując na kogoś leżącego na chodniku pokrytym krwią.
Postanowiliśmy podejść bliżej. To coś, co tam znaleźliśmy, nie przypominało człowieka. Patrzyliśmy w osłupieniu na połowę zwłok kobiety i mężczyzny, które były zszyte ze sobą i tworzyły jedno, zmutowane ciało, na którym leżała zapisana kartka papieru oraz róża. Nie myślałem nad konsekwencjami. Byłem zafascynowany tą całą sprawą. Wziąłem więc do ręki liścik i zacząłem go czytać.
- Lojalność i zdrada są niczym niebo i piekło. Nie mogą istnieć bez siebie. Gra rozpoczyna się za trzy, dwa, jeden...
Nagle budynki dookoła nas rozświetliły się kolorowymi światłami policyjnymi, a my spanikowaliśmy. Moje serce przestało bić ze strachu. Spojrzałem na moją zakrwawioną dłoń, a później na oficera z pistoletem skierowanym prosto na mnie. Obróciłem się i zacząłem uciekać w pośpiechu, a po chwili do moich uszu dotarł donośny odgłos strzału...
Każdy marzy o tym, by jego droga życiowa usłana była różami. Łatwo jednak zapominamy, że te piękne kwiaty mają też kolce, na które można się nadziać i mocno zranić.
Komentarze
Prześlij komentarz